Ponad 15 powodów, dla których nie warto jechać na Maderę. Zanim kupisz bilet na samolot, koniecznie przeczytaj...
Długo wyczekiwany wyjazd, skrupulatnie zaplanowany w najmniejszych szczegółach, miał być spełnieniem marzeń. Idealny kierunek, raj na ziemi – tak przynajmniej obiecywały zdjęcia i przewodniki. A rzeczywistość? Brutalne zderzenie z faktem, że Instagram to jedno, a życie to drugie. Do przedostatniego dnia, gdy w górach wreszcie przejaśniło się na chwilę, byłem sfrustrowany i rozczarowany. Dlaczego? Powodów jest aż nadto.
1. „Wyspa wiecznej wiosny”? Mit.
Madera reklamowana jest jako kraina wiecznej wiosny, ale w praktyce to wyspa pogodowej ruletki. W ciągu godziny możesz dostać pełen pakiet: deszcz, mgłę, wichurę i nagłe ocieplenie. Wilgotność jest tak wysoka, że ubrania i sprzęt nie schną – nawet w pokoju. Drugiego dnia miałem przemoczone wszystkie trzy komplety ubrań. Do końca pobytu nie wyschły. Komfort? Zapomnij.
2. Szlaki w błocie – trekking czy survival?
Brązowo-czarna glina na trasach to codzienność. Moje piękne, czarne, skórzane buty trekkingowe po powrocie wyglądają jak po wojnie. Do kościoła już ich nie założę. Nawet po praniu – katastrofa.
3. Logistyka? Zapomnij o wygodzie.
Chciałem gotować sam – miałem liofy, palnik, wszystko co potrzeba, aby przetrwać. Brakowało tylko gazu. Okazało się, że małe butle turystyczne to towar egzotyczny. W sklepach? Zero. Na stacjach? Zero. Efekt? Orzeszki, suszona szynka i batony. Bez kawy rano – dramat.
4. Chaos drogowy i brak parkingów.
Wyspa nie jest gotowa na tłumy turystów. Wąskie uliczki, korki, brak miejsc parkingowych. W popularnych punktach – horror. Przylądek św. Wawrzyńca? Pico Ruivo? Lepiej licz na cud, bo możesz utknąć w sznurze aut i spóźnić się na lot. Mało brakowało, a przegapiłbym powrót, gdy autobusy zblokowały się na zakręcie, a z dwóch stron napierały już kolejne auta.
5. Jazda samochodem – adrenalina zamiast relaksu.
Serpentyny, strome podjazdy, brak poboczy. Jeśli masz chorobę lokomocyjną albo boisz się wysokości – zapomnij. Nawet w Funchal podjazdy potrafią wycisnąć pot z czoła.
6. Wilgoć, grzyb i smród.
Hostele z grzybem na ścianach? Tak, to realny problem. Opinie na Booking-u to potwierdzają. Ubrania w takich warunkach nie schną. Zapach stęchlizny gratis.
7. Las Fanal – bajka w teorii, koszmar w praktyce.
Instagramerki w deszczu, rozbierające się na wietrze, żeby zrobić „magiczną fotkę”. Naturalny las wawrzynowy? Coraz częściej ogrodzony siatką, bo masowa turystyka niszczy wszystko szybciej, niż szarańcza. Gdybym pojechał na Maderę miesiąc później ujrzałbym już większość drzew ogrodzonych drutem przed niebezpiecznymi turystami.
8. Tłumy wszędzie.
Przyjazd przed wschodem słońca? Zapomnij o spokoju. Parking pełny, szlaki zatłoczone. Cisza i kontakt z naturą? Nierealne. Najgorzej było chyba na Półwyspie św. Wawrzyńca w godzinach przedpołudniowych, gdy ja już wracałem ze szlaku. Mimo zacinającego deszczu samochody ustawiały się po obu stronach drogi jeszcze na 3-4 kilometry od parkingu, który wcale mały nie jest...
9. Gady w pokoju.
Jaszczurki wchodzą do plecaków i pokoi. Jeśli masz lęk przed gadami – Madera to Twój koszmar. Wygląda niby niewinnie i słodko, ale nie mogłem sobie poradzić z małym gekonem, który wkradł się przez pozostawione, otwarte okno. Ilekroć udało mi się zasnąć właził na mnie, rozbudzał, po czym uciekał pod łóżko, natrętny gad.
10. Lotnicza loteria.
Silny wiatr? Twój samolot może wylądować na Wyspach Kanaryjskich albo w Lizbonie. Opóźnienia są normą. Zamiast cieszyć się piękną naturą, możesz kisić się na lotnisku.
11. Ceny z kosmosu.
W sezonie noclegi i wynajem auta kosztują tyle, że zaczynasz się zastanawiać, czy nie lepiej było polecieć na Bali lub nawet bardziej ekstremalnie - nad polski Bałtyk.
12. Plaże? Jakie plaże?
Zapomnij o złotym piasku. Klify, kamienie, beton. Dla plażowiczów – rozczarowanie totalne. Szczególnie dla tych, którzy nie odrobili lekcji i nie przeczytali żadnego przewodnika o wyspie.
13. Komunikacja publiczna – fikcja.
Poza Funchal autobusy jeżdżą rzadko i w dziwnych godzinach. Bez auta jesteś uziemiony, a chcąc wycisnąć z wyjazdu jak najwięcej jesteś zmuszony się stale przemieszczać. Z jednej strony wyspy pada deszcz, chwilę dalej już grzeje słońce. Dla mnie głównym zajęciem było oglądanie obrazu z kamerek internetowych i tylko na tej podstawie podejmowanie decyzji gdzie jechać.
14. Prognozy pogody? Zapomnij o ich wiarygodności.
Na Maderze pogoda zmienia się szybciej niż zdążysz mrugnąć. Jedziesz w góry, bo aplikacja pokazuje słońce? Po chwili stoisz w ulewie, w chmurach tak gęstych, że nie widać własnych butów. Kilkanaście kilometrów dalej – pełne słońce i błękitne niebo. Prognozy? Nie mają najmniejszych szans nadążyć. Planowanie czegokolwiek to hazard – możesz wygrać widoki albo utknąć w błocie, przeklinając każdą aplikację pogodową.
15. Brak sygnału i internetu w kluczowych miejscach.
Myślisz, że w XXI wieku zawsze będziesz mieć dostęp do map i prognoz? Niekoniecznie. Na wielu górskich szlakach i w dzikich rejonach Madery telefon staje się bezużytecznym gadżetem. Brak zasięgu, brak internetu – a gdy pogoda nagle się zmienia, zostajesz sam w chmurach, bez nawigacji i bez ratunku. To nie egzotyka, to realny problem, który potrafi zamienić „przygodę życia” w stresującą walkę o powrót.
16. Wątpliwe zasady latania dronem
Chciałbyś legalnie, zgodnie z zasadami polatatać dronem? Nad przylądkiem św. Wawrzyńca lądują samoloty, na Pico do Arieiro znajduje się stacja wojskowa. W teorii zatem latać nie można. Ludzie przepisy mają gdzieś, sam musisz ocenić ryzyko.
Czy mimo wszystko warto?
Madera to wyspa, która potrafi oczarować… ale równie dobrze może złamać Twoje oczekiwania. Jeśli marzysz o sielance, stabilnej pogodzie i wygodzie – uciekaj jak najdalej. Ale jeśli w Twoich żyłach płynie adrenalina, a słowo „przygoda” brzmi jak obietnica, nie jak ostrzeżenie – Madera może być dla Ciebie. Tylko pamiętaj: to nie jest raj z folderów biur podróży. To wyzwanie. Wyspa, która sprawdzi Twoją cierpliwość, odporność i gotowość na niespodzianki. Czy jesteś na to gotowy?
Jeśli dotrwałeś do tego miejsca…
To znaczy, że niewiele jest w stanie zniechęcić. Madera potrafi być kapryśna, męcząca i nieprzewidywalna, ale ma też oblicze, które wynagradza wszystkie trudy – zwłaszcza jeśli kochasz fotografię. Właśnie dla takich chwil warto czasem zaryzykować.
Poniżej znajdziesz miejsca, które zrobiły na mnie największe wrażenie i które warto uchwycić w obiektywie. Do każdego dodaję kilka praktycznych wskazówek, aby Twoje zdjęcia były wyjątkowe.
Pico do Arieiro – morze chmur pod stopami
To jedno z najbardziej spektakularnych miejsc na wyspie. Surowe grzbiety gór, przepaście i chmury tańczące pod stopami tworzą widok, który zapiera dech. Ale uwaga – pogoda potrafi zmienić się w kilka minut, a wiatr jest tak silny, że statyw może wylądować w przepaści. Najpiękniej jest o wschodzie lub zachodzie słońca, kiedy światło maluje skały złotem, a chmury tworzą niesamowite kontrasty. Jeśli chcesz uniknąć tłumów, przyjedź przed szóstą rano lub późnym popołudniem. Zabierz ciepłą kurtkę, bo zimno potrafi zaskoczyć, i przygotuj się na zdjęcia panoramiczne – szeroki kąt to podstawa.
Las wawrzynowy Fanal – las jak z baśni
Mgła oplata drzewa, cisza jest niemal mistyczna, a krajobraz wygląda jak z innego świata. To miejsce jest rajem dla fotografów, ale w sezonie zamienia się w wybieg dla influencerów, którzy w deszczu pozują na drzewach. Najlepiej przyjechać tuż po deszczu, kiedy mgła jest gęsta i światło miękkie. Obiektyw szerokokątny pozwoli uchwycić rozłożyste konary, a wodoodporny pokrowiec na aparat uratuje Cię przed wilgocią. Jeśli chcesz złapać klimat baśni, szukaj samotnych drzew w mgle – to kadry, które robią wrażenie. Jest również kilka kultowych drzew (np. "wiedźma"), przy których zrobić sobie fotkę to wręcz obowiązek. Klimatu miejsca dodają dziko pasące się krowy, przyzwyczajone do obecności człowieka.
Ponta de São Lourenço – dzikość oceanu i przepiękne klify
To miejsce jest surowe i dramatyczne. Wiatr tnie twarz, fale rozbijają się o klify z hukiem, a skały wyglądają jak z innej planety. Najpiękniej jest o wschodzie słońca, kiedy skały nabierają złotych tonów, a niebo potrafi eksplodować kolorami. Zabierz teleobiektyw, aby uchwycić fale w akcji, i szeroki kąt do panoram. Statyw musi być solidny – wiatr jest bezlitosny. Jeśli chcesz uniknąć tłumów, wybierz dzień poza weekendem i rusz wcześnie rano, choć nie jest to regułą. Najlepszy widok rozpościera się z Pico das Pedras Brancas,szczytu trochę z boku głównego szlaku. Jak bardzo ultraszerokątnego obiektywu byś nie miał warto postawić na pojedyncze zdjęcia i następnie złożenie ich w jedną, dużą panoramę.
Levada do Caldeirão Verde – wodospady i tunele
Szlak jak z filmu przygodowego w dżungli – wodospady, tunele, wilgoć i zapach lasu. Aparat będzie mokry, Ty też, ale widok na zieloną dolinę wynagradza wszystko. Najlepiej wyruszyć przed południem, kiedy światło wpada w dolinę i podkreśla zieleń. Zabierz latarkę – tunele są ciemne – i pokrowiec przeciwdeszczowy na sprzęt. Obiektyw o średnim zakresie ogniskowych i statyw sprawdzą się idealnie. Szukaj kadrów z wodospadami i ścieżką wijącą się wzdłuż lewady – to jeden z klasyków Madery. Szlak długi, ale warto go przejść w całości.
Grań Ninho da Manta – Pedra Rija
To jest Madera w najczystszej postaci – ostre grzbiety, przepaście, chmury pod stopami. Widok, który zapiera dech, ale wymaga odwagi. Najlepiej fotografować w złotej godzinie, kiedy światło podkreśla fakturę skał. Zabierz szeroki kąt i zapas baterii – będziesz robić zdjęcia bez końca. Wiatr potrafi być brutalny, więc trzymaj sprzęt mocno. Szukaj kadrów, w których gra światła i cienia podkreśla dramatyzm krajobrazu. Warto zboczyć ze ścieżki i wejść na pobliską górką - widoki miazga.
Drzewo "bonsai" pod Pico Ruivo
To jedno z najbardziej fotogenicznych drzew na wyspie – samotne, powyginane przez wiatr, wygląda jak dzieło sztuki. Najlepiej uchwycić je w miękkim świetle poranka, kiedy cienie są delikatne. Zabierz obiektyw szerokokątny, aby pokazać drzewo na tle gór. Przygotuj się na przedzieranie przez zarośla, aby dostać się do drzewek. Byłem podrapany, poobijany, ale uzyskane kadry wynagrodziły wysiłek. Wraz z pierwszoplanowym drzewkiem, wschodem słońca pojawiło się również morze chmur pod stopami.
Ilhéu da Ribeira da Janela – skały wystające z oceanu
Dramatyczne formacje skalne wyrastające z wody to idealny temat na zdjęcia o wschodzie słońca. Fale rozbijające się o skały dodają dynamiki. Najlepiej ustawić się nisko, blisko brzegu, aby uchwycić perspektywę z falami w pierwszym planie. Zabierz filtr ND, jeśli chcesz uzyskać efekt „jedwabistej wody” lub fotografuj z wysokim ISO, aby zatrzymać rozbryzgujące się fale. Zachowaj czujność i pilnuj sprzętu, aby nie porwał go ocean.
Miradouro da Pedra Rija – schody do nieba
To punkt widokowy na szlaku z Pico do Arieiro na Pico Ruivo, który potrafi zaskoczyć. Jednego dnia zobaczysz morze chmur, które wygląda jak ocean w ruchu, a innego – mgłę tak gęstą, że nie widać własnych dłoni. Przygotuj się na wiatr, który potrafi zmienić plan w sekundę. To miejsce wymaga cierpliwości – czasem trzeba poczekać godzinę, aż mgła się rozstąpi i odsłoni widok. Tak było w moim przypadku. Długo czekałem, aż chociaż na chwilę rozstąpią się gęste chmury.
Miradouro do Guindaste – klify i ocean w jednym kadrze
To miejsce jest idealne dla tych, którzy kochają romantyczne krajobrazy. Klify spadają prosto do oceanu, a fale rozbijają się o skały z hukiem. Najpiękniej jest o wschodzie słońca, kiedy światło podkreśla fakturę skał i nadaje im złote odcienie. Idealnie, jeśli ktoś zapozuje na klifie. Masz wtedy szansę pokazać skalę miejsca. Miałem niebywałe szczęście, bo niebo zaczerwieniło się po deszczu dosłownie na kilka minut. Zapozować do zdjęcia musiałem sobie jednak sam, bo nie było innych śmiałków. Z powodu usuwających się skał ścieżka na klif jest zamknięta. Musisz znaleźć sposób, by ominąć barierkę ;-)
Bica da Cana – morze chmur z innej perspektywy
To miejsce jest mniej znane niż Pico do Areeiro, ale widok potrafi być równie spektakularny. Chmury wypełniają doliny, a Ty stoisz ponad nimi, jakbyś był na dachu świata. Tak wynika ze zdjęć dostępnych w internecie. Ja widziałem jedynie białą plamę mgły przed sobą. Miejsce może służyć jako reklama odnawialnych źródeł energii ze względu na niezliczoną liczbę wiatraków na płaskowyżu.
Pico Ruivo – najwyższy punkt Madery
To miejsce jest marzeniem każdego fotografa, ale wymaga wysiłku – trzeba tu dojść pieszo. Widok z najwyższego szczytu Madery jest oszałamiający, jeśli pogoda pozwoli. Najlepiej wyruszyć przed świtem, aby złapać pierwsze promienie słońca na grani. Zabierz ciepłe ubrania, bo na szczycie jest zimno. Jeśli chcesz zrobić zdjęcia bez tłumów, unikaj weekendów i ruszaj wcześnie rano. Ja na szczyt wszedłem już po poranku. Uznałem bowiem (chyba słusznie?), że drzewko bonsai będzie ciekawszym motywem zdjęciowym na wschód słońca.
Miradouro do Bom Jesus
Punkt widokowy, który daje wytchnienie od tłumów. Widok na doliny i góry jest spokojny, ale piękny. Najlepiej przyjechać tu w godzinach popołudniowych, kiedy światło jest miękkie i podkreśla fakturę krajobrazu. Można ulec wrażeniu, że zamiast na Maderze teleportowało się na Hawaje. Miejsce przede wszystkim dla droniarzy.
Miradouro do Cortado – elegancka miejscówka na wschód słońca
To miejsce jest mniej znane, ale widok jest imponujący. Wybrałem to miejsce na wschód słońca i to był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Zdjęcia robi się bezpośrednio z krętej drogi, więc zachowaj ostrożność.
Miradouro da Luna – Widok na Wawrzyńca w spokojniejszym wydaniu
To punkt widokowy, który zachwyca ciszą i przestrzenią. Najpiękniej wygląda w złotej godzinie, kiedy światło jest miękkie i podkreśla fakturę skał. Zdecydowanie tu spokojniej, niż na Ponta de São Lourenço. Z jednego parkingu dotrzesz również do kolejnego punktu widokowego - Ponta do Rosto. Doskonale stąd widać całą wyspę.
Queimadas – początek magicznych levad
To miejsce jest jak brama do innego świata. Drewniane domki, mgła i soczysta zieleń tworzą klimat, który aż prosi się o zdjęcia w stylu „slow travel”. Najlepiej przyjechać rano, kiedy światło jest miękkie, a mgła dodaje tajemniczości. Zabierz obiektyw szerokokątny i przygotuj się na wilgoć – pokrowiec na aparat to konieczność. Stąd zaczyna się szlak na Caldeirão Verde.
Alice – czerwone skały
To mniej znane miejsce, które daje wytchnienie od tłumów. Nie tak łatwo tu dotrzeć, trzeba trochę poblądzić. Czerwone skały dodają oryginalności scenerii.
Ponta do Sol – zachód słońca nad oceanem
To jedno z najbardziej malowniczych miasteczek na wyspie. Kolorowe domki, ocean i zachód słońca tworzą kadr, który wygląda jak pocztówka. Najlepiej przyjechać tu godzinę przed zachodem, aby złapać ciepłe światło. Na uwagę zasługuje kamienny pomost-molo, widok na miasteczko z punktu widokowego, a także panorama miasta, np. z drona.
Punkt widokowy na Caniçal
Punkt widokowy znajduje się przy samej drodze. Naprawdę warto się tu zatrzymać na szybkie zdjęcie.
Inne atrakcje
Warto uwzględnić w swojej liście jeszcze inne miejsca:
Cascata dos Anjos - jedyny wodospad na Maderze, który spada prosto na asfaltową drogę. Niezwykły widok i świetne miejsce na szybkie zdjęcie – szczególnie, gdy słońce tworzy tęczę w kroplach wody.
Miradouro da Portela - klasyczny punkt widokowy z panoramą gór i dolin. Idealny na chwilę oddechu w trasie.
Miradouro do Porto da Cruz - malownicze miejsce z widokiem na ocean i zielone wzgórza. Warto zatrzymać się tu na kilka minut, aby poczuć klimat północnego wybrzeża. Nie było gdzie zaparkować auta, więc zdjęcia żadnego nie mam, ale kilkaset metrów dalej udało się zatrzymać przy plantacji maderskich bananów.
Tradycyjne domki w Santanie - kolorowe, trójkątne domki to wizytówka Madery. Choć turystyczne, wciąż robią wrażenie i są świetnym tłem do zdjęć dla instagramowych celebtytek.
Cascata da Aguage - ukryty wodospad w dzikiej scenerii. Idealny dla tych, którzy lubią mniej oczywiste miejsca i kontakt z naturą.
Ruiny miasteczka São Jorge - brama do oceanu.
Capelinha de Nossa Senhora de Fátima - Mała kapliczka na wzgórzu z widokiem na okolicę. Fantastyczne miejsce do zdjęć z powietrza.
Naturalne baseny w Porto Moniz - baseny wśród lawowych skał to klasyka Madery. Świetne miejsce na zdjęcia kontrastu wody i wulkanicznych skał.
Madera to wyspa kontrastów – trudna, kapryśna, ale pełna miejsc, które potrafią wynagrodzić każdy trud. Jeśli kochasz fotografię, jeśli potrafisz wstać bardzo wcześnie rano i czekać w zimnie na chwilę światła – te miejsca wynagrodzą Ci wszystko. To nie jest raj z folderów biur podróży. To wyspa dla tych, którzy szukają prawdziwych emocji w kadrze. Odnoszę wrażenie, że zdjęciowo wyciągnąłem z tego wyjazdu więcej, niż by wskazywały na to zastane warunki. Po więcej, zapraszam do galerii.