10 maja 2024, ach co to była za noc! Alerty zorzowe trąbiły na lewo i prawo, aby zachować czujność, bo przy sprzyjających warunkach i braku chmur niebo zabłyśnie. Podekscytowanie sięgało zenitu już po zachodzi słońca, obserwując prognozy pogody i aplikacje do śledzenia zorzy.
Po godzinie 22-ej zaczął się prawdziwy spektakl. Najpierw zielone, fioletowe i różowe pasy wyłaniające się zza chmur na rozgwieżdżonym już niebie, a następnie całe niebo zaświeciło na różowo. Widowisko trwało około pół godziny i było doskonale widoczne gołym okiem. Później zorza straciła na sile, ale aparaty były w stanie ją jeszcze uchwycić. Na fotografowanie wybrałem Górę Trzech Krzyży w Szydłowcu, aby mieć możliwie jak najszerszy kąt widzenia. To był doskonały wybór. Widok starówki, a nad nią tańcząca zorza, coś pięknego.
Tego wieczoru udało się spełnić jedno z wielu fotograficznych marzeń. Wiele razy polowałem na zorzę, czy to na Islandii, czy to w Norwegii, ale to w Szydłowcu dane mi było zobaczyć ją pierwszy raz w życiu. Widok zapamiętam na długo i już nie mogę się doczekać następnego razu…
19 stycznia 2026 zorza była jeszcze piękniejsza. Nie dość, że w zimowej scenerii, przypominająca arktyczne, północne kraje Skandynawii, to w dodatku mocniejsza i przede wszystkim zielona. Szczerze wątpię, by w Polsce udało się zobaczyć piękniejszą zorzę, niż tego magicznego wieczora.

Może Cię zainteresować

Back to Top